Wszystko ma swój początek, a dziś nastał początek mojego jogankowego bloga. Mamy 1 grudnia 2018 roku, a ja siedząc w jednym z warszawskich lokali gastronomicznych, przy kawie i złotym pączku z dziurką piszę krótkie słowo wstępu. Czyli jak to się stało, że to powstało?

Z zamiarem założenia bloga nosiłam się już od jakiegoś czasu, jednak zawsze znajdowałam sobie jakąś wymówkę, by to odkładać na później. Głównie był to pozorny brak czasu lub zmęczenie. Miałam też różne obawy i w mojej głowie pojawiały się pytania: a co jak nie będę miała weny do pisania? Czy ja w ogóle umiem pisać i czy ktoś to będzie chciał czytać? Pojawiły się też obawy co pomyślą sobie o mnie inni. Krótko mówiąc, przed podjęciem działań wstrzymywał mnie zwyczajny strach.

Strach.

Niedawno wpadła mi w ręce książka hiszpańskiego psychologa Tomása Navarro pt. „Kintsugi. Jak czerpać siłę z życiowych trudności”. Chociaż jest to poradnik o tym jak zamieniać cierpienie i ból w życiową siłę, to nie zabrakło tam informacji jak tą siłę wykorzystać w realizacji swoich planów i z czym musimy się zmierzyć, aby osiągnąć to czego pragniemy. Autor pisze, że jednym z trzech wrogów stojących nam na przeszkodzie w drodze do celu jest właśnie strach. Można odczuwać strach przed podejmowaniem decyzji, strach przed spotkaniem, chorobą, życiem czy strach przed ponownym upadkiem. Strach jest dla nas bardzo złym doradcą, ale też jest czymś zupełnie normalnym i trzeba tylko umieć nad nim zapanować.

Początek. Kintsugi, kawa i pączek

„Zazwyczaj gorzej wyobrażamy sobie to, co może się wydarzyć, niż faktycznie się zdarza. Snujemy plany, wyobrażamy sobie przerażającą przyszłość, uważamy, że nie możemy nic zrobić, i wszystko powstrzymuje nas przed czymś tak prostym jak zrobienie pierwszego kroku.”

Faktycznie. Czarne scenariusze przychodzą mi do głowy o wiele łatwiej i szybciej, niż te kolorowe… A w rzeczywistości jest tak, że większość rzeczy, których się boję w ogóle się nie wydarza. Może więc powinnam sobie odpowiedzieć na pytanie co takiego się stanie, jeśli nikt tu nie będzie zaglądał? Świat mi się nie zawali. Jeśli nie będę miała weny na pisanie? Też nie będzie to moją życiową tragedią. A co inni będą o mnie mówić, co znajomi pomyślą? Nie powinnam się tym w ogóle przejmować…

Działanie.

Może więc lepiej wyłączyć w ogóle myślenie i po prostu działać? Ruszyć z tym blogiem i zobaczyć co się wydarzy? Voilà! Klikam publikuj… raz się żyje!

[Dopisane chwilę później]

Początek.

Cześć! Z tego wszystkiego się nie przywitałam… Jestem Ania, moją pasją jest joga i możesz mnie znać z instagramowego profilu @joganka. Jeśli nie kojarzysz, to nie mam pojęcia jak tutaj trafiłeś, ale fajnie, że jesteś! 🙂

Chwilowo nic więcej nie przeczytasz, ale zajrzyj tu ponownie za parę dni, a na pewno znajdziesz nowy tekst. Będzie parę słów o jodze. Możesz zapisać się do newslettera, aby otrzymać powiadomienie jak coś się tu pojawi. Będzie mi też miło jak zostawisz po sobie ślad w komentarzu poniżej.